sobota, 7 grudnia 2013

Byłby to 11 dzień...

W czwartek, 9 dnia mej nowenny, nie specjalnie, nie zamierzenie mi się przerwała. Może gdybym, czegoś zaniechała, czasowo i siłowo bym zdążyła z Nowenną, ale w tamtej chwili nie pomyślałam o tym, a i było to coś czego bardzo pragnęłam i dziękowałam Bogu potem, bo byłam szczęśliwa jak niemowlę. Nie łączyłabym więc tego wydarzenia jako "winowajcę" że się nie wyrobiłam. Przecież jest tyle zżeraczy czasu, źle wykorzystanych luk, które można poświęcić na modlitwę. O co chodzi - zachowam dla siebie, co to za wydarzenie. Było dla mnie cenne. Czym było... okaże się w czasie.

Tego dnia po prostu w pewnym momencie poszłam spać bo zmęczenie było silniejsze. Poszłam spać niby nie idąc spać, bo nawet chyba zostawiłam światło zapalone jak pamiętam, więc w efekcie spałam z Różańcem i Biblią. Jedną część udało mi się tego dnia zmówić do końca, pozostałe dwie nie.

Na następny dzień, czując, że po prostu "noga mi się pośliznęła" z nadzieją, że Maryja przyjmie mą modlitwę jako jeszcze Nowennę, nadrobiłam straty. Ale znowu tego dnia, uciekła mi 1 część Różańca. Tym razem bardziej świadomie wybrałam sen niż modlitwę, rozmawiając wcześniej, że to chyba nie ma sensu, mam problemy na studiach, tyle nauki, a 1,5 godziny piechotą nie chodzi i że mogłabym się tyyyle przez ten czas nauczyć. Czy rzeczywiście? Czy nie jest tak że bez modlitwy bardziej się rozłażę i mniej nauki? Czy nie jest tak, że do nauki akurat tego co mam, zawsze napotykałam przeszkody jakby mnie ktoś murem od przedmiotu nauki oddzielał? A wczoraj usiadłam i chociaż trochę się uczyłam, co więcej zapamiętując prawie od razu dziwnie dokładnie to co czytałam! A wcześniej nawet strategii na to nie mogłam znaleźć, a wczoraj wiedziałam jak się uczyć po modlitwie do Ducha Świętego.

Nie wytrwałam. Mój w lżejszej formie wcześniej pogląd marksistowski (wpojony, a nie z wyboru taki obrany), że modlitwa to strata czasu nasilił się i w efekcie przerwałam Nowennę, może nie w pełni chcący w mym poczuciu, w dużej mierze jako efekt czegoś, co mnie przerosło. Bez łaski pokory nie da się chyba po prostu przez tę Nowennę przejść.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz