czwartek, 28 listopada 2013

2 dzień

Jak można się domyśleć, pisać codziennie nie będę, chociaż takie miałam niby założenie, że tak powinno być.

Przed modlitwą:
Dziwne jest to, że jak już się zaczynam modlić nowenną, to widzę, że i w tej sprawie i w tamtej, i za kogoś trzeba się modlić też, nieraz to jest ważniejsze niż ta moja obecna intencja. Ale nie wezmę drugiej nowenny, nie ma mowy. Już tak eksperymentowałam poprzednio i jak się skończyło, wiadomo. Zawsze chcę "więcej". Ale to "więcej" w tym wypadku jest brakiem ufności, że w innej modlitwie to Pan Bóg mnie ma mniej "mocy" wysłuchać, bo w innej formie Go będę prosić niż Nowenna, że inna forma jest "słabsza, gorsza", tymczasem przecież nie przez wzgląd na wielomówstwo będę wysłuchana.

Po modlitwie, w trakcie:
Chciałam zmienić intencję, bo czegoś się bałam. Co prawda sprawa jest poważna jeśli się wydarzy, ale na obecną chwilę nic nie mogę zrobić jak tylko ufać Bogu wierząc, że to On ostatecznie "rozdaje karty". W trakcie modlitwy, w pewnym momencie poczułam ciepło w dłoniach i zaczęłam się uspokajać. Sceptycyzm powiedział - może to ciepło to objaw nerwicowy jakiś? Teraz się nie boję, chociaż nic się nie zmieniło przecież co do sytuacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz